Zaniepokojeni zmianami na skórze dziecka, rodzice odwiedzający gabinet lekarski, co raz częściej słyszą diagnozę – wirus bostoński. Swoją nazwę zawdzięcza miejscu, w którym po raz pierwszy się pojawił. Objawami wirusa są wypryski, które pojawiają się na dłoniach, stopach oraz w jamie ustnej. Towarzyszy temu dość wysoka gorączka, złe samopoczucie, rozdrażnienie oraz pojawiające pęcherze surowicze, szczególnie w jamie ustnej i w przełyku, co utrudnia przełykanie.
Bardzo często choroba ta bywa mylona z ospą wietrzną.

Wirusem bostońskim można bardzo łatwo się zarazić drogą kropelkową, przez dotyk czy silne. Dlatego swoje żniwo zbiera w dużych skupiskach dzieci, gdyż to one są najbardziej podatne na zachorowania. Choroba nie jest szczególnie niebezpieczna, ale sam jej przebieg bywa bardzo trudny i meczący. Leczenie jest objawowe. Szczególnie ważne jest nawadnianie organizmu, co jest dość trudne z powodu bólu przy przełykaniu. Zdarza się wiec, że dzieci dotknięte wirusem są hospitalizowane, w celu uzupełnienia elektrolitów w organizmie. Podaje się również preparaty na obniżenie temperatury oraz leki przeciwbólowe. Ponadto wirus raz przebyty i nieuodparniana i ma tendencje do nawrotów.
Leczenie powinno odbywać się pod nadzorem lekarza pediatry.
Źródło: